piątek, 11 grudnia 2015

Najgorszy dzień

-Proszę wstać-Do sali weszła dyrektorka.Spojrzała się na mnie
-Amando mogę cię prosić?-Wstałam i ruszyłam w jej kierunku
-Usiądź proszę
-O co chodzi?
-Doszły mnie słuchy,że chodzisz z Niallem Horanem-Zdziwiłam się
-Tak,a o co chodzi?
-Niestety,ale musisz zakończyć tą znajomość-Gwałtownie wstałam
-Słucham?
-Masz z nim zerwać
-A to niby dlaczego?-Na moich policzkach poczułam słone łzy
-Bo on cię nie kocha
-Nie prawda,to Louis panią nakłonił do tego prawda?-Nie usłyszałam odpowiedzi
-Nie spotykasz się z nim od dzisiaj,ani po za szkoła,ani w szkole-Wybiegłam z gabinetu.Akurat natknęłam się na Nialla
-Skarbie co jest?-Niall mnie przytulił
-Oni zabraniają mi się z tobą spotykać-Rozkleiłam się jeszcze bardziej
-Że co?
-Przed chwilą dyrektorka oznajmiła mi,że mam zakończyć naszą znajomość.Nawet po szkole nie mogę się z tobą spotykać.A to wszystko Louis zrobił
-Zabiję gnoja-Niall mnie puścił.Była przerwa.Poszłam za Niallem
-Coś Ty idioto narobił?-Blondyn przytwierdził go do ściany
-Nic
-Nie udawaj wielce świętego ośle,Ja i Amanda nie możemy się przez ciebie spotykać,ale wiesz co?,ja mam te twoje zakazy w dupie,będę się z nią spotykał chociaż bym musiał stracić życie,a wiesz dlaczego?,bo ją kocham-Louis spojrzał się na mnie
-Ty ją kochasz?-Niall mnie przytulił
-No nie kurwa,gdybym jej nie kochał,to bym jej nie bronił
-Co mi tu od kurwa wyjeżdżasz?-Lou się wściekł
-Bo normalnie się do ciebie nie można zwracać
-Hej wszystkim-Mój wzrok przeniosłam na Natalie
-No hej siostro
-Cześć Niall-Blondynka do niego podeszła i otarła się o jego krocze
-Hej babe-Puściłam momentalnie Nialla.Odeszłam stamtąd.W pewnej chwili zobaczyłam dyrektorkę
-Pamiętaj
-Mam gdzieś te zakazy i tak wiem,że to Louis pani kazał,dlatego też nie mam zamiaru się do nich dostosowywać
-Amando!
-Ja już powiedziałam-Udałam się pod salę gimnastyczną.Niall podszedł do mnie
-Czemu uciekłaś?
-,,Hey babe'' mówi ci to coś?
-No mówi-Weszliśmy do przymierzalni,oczywiście osobnej.Przebrałam się,po czym weszłam na salę.Niall stał przy ławkach
-Amando ćwiczysz?-Usłyszałam głos Natalie
-Nie ważne-Niall spojrzał się na nas.Podeszłam do nauczyciela
-Czy numer 9 ćwiczy?
-Tak-Krzyknęłam
-No dobrze,to możecie zacząć biegać
-A ile kółek?-Zapytałam
-Dwa-Zaczęłam biegać.Po dwóch kółkach ustawiliśmy się w rządkach.Niall prowadził rozgrzewkę.Po 5 minutach skończyliśmy
-Wszyscy rozgrzani?
-I to jak
-No dobrze to zagramy w dwa ognie-Na moje usta wkradł się lekki uśmiech-Niall i Nat wybierzcie swoje drużyny
-Wybieram Amandę-Podeszłam do niego.Wszyscy zostali podzieleni
-Gotowi?-Kiwnęliśmy głowami
-Czas start-Chwyciłam za piłkę i pierwszą osobą jaką zbiłam była Nat.Nat rzuciła piłkę do matki,czyli do Louisa,a ten rzucił we mnie,ale zdążyłam uciec.Grało mi się dobrze dopóki Nat i Louis nie uwzięli się na mnie.Niall w pewnej chwili krzyknął
-Jak tak ma wyglądać nasza gra to ja mam ją gdzieś
-Niall co się stało?
-No nie widzi pan co rodzeństwo wyprawia?-Nauczyciel do nas podszedł
-Przecież grali
-Grali?,czy pan nazywa grą uwzięcie się na kogoś?-Horan się wściekł
-Na kogo niby?
-Na moją dziewczynę-Nat opuściła piłkę
-Przecież Ty chodzisz z Nat
-Już nie,teraz jestem z Amandą.A oni nie mogą tego zrozumieć.Teraz wszyscy mnie posłuchajcie kocham Amandę i nic,ani nikt tego nie zmieni.Dlatego teraz możecie mi powiedzieć to co Wam leży na sercu wobec mojego nowego związku,a jak nie to proszę Was,abyście dali Amandzie spokój bo ja nie chcę patrzeć jak ona cierpi,a przez Wasze zasrane słowa moja mała księżniczka cholernie to przeżywa.Dzisiaj na przykład przez tego kręty na,myślała,że to przez nią mój i Nat związek się rozpadł,zanim coś powiesz Nat,chcę abyś coś wiedziała mam dość ciebie jak i zarówno twojego zasranego braciszka,bo nie dosyć,że straciłem swój cenny czas na ciebie to teraz psujesz mój związek,który mam nadzieję przetrwa dłużej niż nasz,a teraz na potwierdzenie tego co przed chwilą wypowiedziałem zrobię coś co na zawsze powinno Wam uświadomić,że Amanda była jest i będzie moją księżniczką już do końca mojego życia,a dlaczego?,bo ja tak cholernie kocham,że nie mogę tego wyrazić w słowach,dlatego zrobię to w ten sposób-No i stało się Niall pocałował mnie na oczach wszystkich.Usłyszałam płacz Nat,ale mnie to nie odchodziło.Teraz liczy się to,że mam przy sobie osobę,którą tak naprawdę potrzebowałam zawsze.No i w końcu jest.Przy Niallu czuję się wyjątkowo.Kocham patrzeć w jego cholernie
hipnotyzujące oczy.Mogę w nich zatonąć,kocham to jak się śmieje,ponieważ swoim słodkim śmiechem sprawia,że i ja zaczynam się śmiać,kocham ten jego zniewalający uśmiech,którym sprawia,że nie mogę oderwać od niego wzroku,a szczególnie kocham go za to,że przy mnie jest,bo teraz jak tak na to wszystko patrzę to nie wyobrażam sobie życia bez tego mojego farbowanego na blond aniołka,który swoją obecnością sprawia,że zapominam o całym Bożym świecie,w tedy liczy się tylko to,że mamy siebie
-Teraz mi wierzysz?
-Tak Niall i przepraszam
-No już dobrze,przynajmniej uświadomiłem im,że to ciebie kocham nie ją-Usłyszeliśmy dzwonek na przerwę.Wyszliśmy na korytarz
-Niall!-Blondyn spojrzał się w stronę starszej kobiety
-Poczekaj tutaj-Nialler odszedł.Poczułam na sobie czyiś wzrok.Był to Louis
-Amando podejdź tu-Zrobiłam to co powiedział Niall
-Tak?
-Musimy porozmawiać-Kobieta weszła na schodek-Zapraszam do mojego gabinetu-Ruszyliśmy w ciszy.Zapewne chodzi o te zakazy,no ale przecież coś już na ten temat powiedziałam i nie mam zamiaru tego po raz drugi tego mówić
-Jak już wiecie pani dyrektor zabroniła się Wam spotykać-No i co? miałam rację
-Wiemy,ale nie zamierzamy się do nich dostosowywać
-Musicie,bo inaczej jedno z Was wyleci z tej szkoły
-To i tak niczego nie zmieni
-Ależ zmieni,po prostu będziesz chodził z dziewczyną podobną do niej-Niall uderzył ręką w stół
-Pani sobie teraz ze mnie jaja robi prawda?.Ja mam chodzić z jakąś dziewczyną podobną do Amandy?.I co,może mam jeszcze z nią mieszkać?
-Tak
-To ja już dziękuję,nie będę chodził z dziewczyną,której nie znam,bo ja już mam swoją księżniczkę,którą kocham nad życie
-A Ty Amando co na to powiesz?
-Powiem tyle,że Wy wszyscy odbieracie nam szczęście.Nie możecie zrozumieć,że my się kochamy.Po co są te zakazy jak i tak będziemy się spotykać,czy Wam to się podoba,czy nie.Z Nat też były takie problemy?,nie wiem co tu jest grane,ale ja mam tego dość.Jeżeli myślicie,że ja chcę iść z nim do łóżka to się grubo mylicie,bo ja nie jestem taka-Wstałam i opuściłam ten cholerny gabinet.Stanęłam przy barierkach.Spojrzałam w dół.Stał tam Louis.Po chwili wszedł na 2 piętro.Stanął obok mnie
-Przepraszam
-I co myślisz,że te twoje przepraszam wystarczy?
-Ja byłem głupi wierząc Nat
-Przez ciebie ja i Niall nie możemy się spotykać-Niall wyszedł z gabinetu
-Tak,przyznaje to moja sprawa.Poszedłem do dyrektorki i poprosiłem oto,aby Wam zakazała się spotykać
-Aha,czyli ta dziewczyna podobna to Amandy to Nat?-Louis pokiwał głową
-Ty głupku i poco to zrobiłeś?
-Bo byłem zaślepiony,wierząc Nat
-Chcesz wiedzieć jak to na prawdę było?-Nie pewnie spojrzałam na niego
-Owszem
-No dobrze,zacznę ci opowiadać od tego momentu jak popchnęłam cię w ich stronę,bo tak naprawdę od tego się wszystko zaczęło.Gdy poszedłeś w ich kierunku,ja w tym czasie poszłam do domu.Weszłam po drodze do sklepu w celu kupienia czegoś na obiad.Dom był o dziwo otwarty.Pomyślałam sobie,że Niall wrócił.No i miałam rację siedział w salonie.Udałam się z tymi zakupami do kuchni.Niall przyszedł i usiadł na stołku.Zobaczył,że jest coś nie tak,ale mówiłam mu,że jest okej.No i powiedział mi,że może znowu spotykać się z Nat.Nie wytrzymałam i upadłam na kolana.Powiedział,że coś musi mi być.Więc mu powiedziałam,że poprosiłam cię oto,abyś dał im jeszcze jedną szansę.Więc mój jakże szanowny pan Horan nie dowierzał.Chciał się dowiedzieć dlaczego to zrobiłam-Zacięłam się.Niall mnie objął w pasie-Niall możesz mówić dalej?
Per Niall
-Niall możesz mówić dalej?-Usłyszałem głos Amandy.Kiwnąłem głową
-Dowiedziałem się,że Amanda zrobiła to ponieważ jej na mnie zależało.Zdębiałem gdy to usłyszałem.Wstała i pobiegła do pokoju,więc ja to samo zrobiłem.Drzwi były zamknięte,dlatego też zapukałem.Kazałem jej otworzyć.Zrobiła to.Chciałem się dowiedzieć co to było w kuchni.Ona zaczęła coś mówić,ale nie skończyła bo ktoś zadzwonił do drzwi.Powiedziałem jej,że dokończy później.Zszedłem na dół sprawdzić kto przyszedł.Była to Nat...-Spojrzałem przed siebie.Stali tam Natalie i Liam?
Per Amanda
Niall się zaciął.Postanowiłam mówić dalej
-Usłyszałam krzyk.Zbiegłam ze schodów.W salonie Niall i Nat się kłócili.Gdy mnie zobaczyła zaczęła obwiniać mnie o rozpad ich związku.Szczerze to się zdziwiłam,bo jak ja mogłam rozbić ich związek jak ja nawet do niego nie startowałam?.No,ale mniejsza z tym.Blondyn zaczął mnie bronić,ale oczywiście ona go nie słuchała,tylko nadal swoje.Więc Niall znowu się odezwał,a Nat mu odpowiedziała,że-Chrząknęłam-Pozwolisz,że ją zacytuję ,,Zamknij się Niall''.Wkurzyła mnie tym.No i wtedy zaczęłam mówić co o tym myślę i Niall dowiedział się,że go kocham.Nat wzięła swoje rzeczy i wyszła.W ten sam dzień Niall zapytał mi się o chodzenie,czyli dokładnie dzisiaj.Moi rodzice zrobili mi niespodziankę i przyjechali do Londynu.Podczas obiadu przyszedłeś Ty i zacząłeś się na mnie wydzierać,a resztę to już chyba znasz
-Nat podejdź tu-Dziewczyna zrobiła to co powiedział Lou
-Słucham?
-Tłumacz się
-Z czego ja mam ci się tłumaczyć?
-Ach nie wiesz?,to w domu pogadamy,a na razie nie pokazuj mi się na oczy,bo nie dosyć,że mnie okłamywałaś to przez ciebie straciłbym przyjaciółkę jak i przyjaciela
-No i dobrze
-Zjeżdżaj stąd-Nat podeszła do jakiegoś chłopaka.Zaraz,zaraz przecież to...
-Liam!-Krzyknęłam.Chłopak odwrócił się w moją stronę.Na jego twarzy pojawił się wielki uśmiech
-Amanda?-Przytuliłam go
-Boże ile to lat minęło?-Wtuliłam się w chłopaka jeszcze bardziej
-Dziesięć
-Liam,czy Ty chodzisz z moją siostrą?
-Tak,a co?-Louis ścisnął pięści
-To z nią zerwij-Liam otworzył ze zdziwienia oczy
-A to niby dlaczego?-Nat do nas podeszła
-Wiesz co ona mu robiła?-Wskazałam palcem na mojego chłopaka
-Gdzie jest Niall?
-A gdzie Natalie?-Obawiam się najgorszego
-Są tutaj-Niall się z nią całował.Po raz kolejny tego dnia łzy popłynęły mi z oczu
-Teraz wiem,że to co mówiłeś Niall było kłamstwem.Wiesz co?.Będę przystosowywała się do tych zasad.Jak tak ma wyglądać nas związek,to ja z niego rezygnuję-Odwróciłam się na poecie i poszłam się przebrać,żeby później wyjść z tej szkoły


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz