piątek, 4 grudnia 2015

Obrót sprawy

Budzik wskazywał godzinę 7.00 rano.Przetarłam dłonią swoje zaspane oczy.Odrzuciłam kołdrę na bok,po czym swoje nogi postawiłam na miękkim dywaniku.Odszukałam swoje laczki i udałam się do kuchni
-Witaj moja siostrzyczko-Alex stał przy kuchence.W powietrzu unosił się zapach smażonych naleśników.Usiadłam przy stole
-Hej jak się spało?
-Wporządku-Alex położył przede mną talerz.Nalałam do szklanki soku pomarańczowego
-To się cieszę
-Co chcesz Nutellę,czy dżem truskawkowy?
-Poproszę Nutellę-Odebrałam od niego słoik z czekoladowym kremem.Chwyciłam nóż i zaczęłam smarować naleśnika
-Jedz,jedź bo spóźnisz się do pracy
-O cholera przecież dzisiaj jest poniedziałek.Kompletnie o tym zapomniałam-Wstałam gwałtownie od stołu.Jak poparzona wpadłam do łazienki.Zaczęłam ściągać swoje ubrania.Weszłam do kabiny.Odkręciłam kurek i na moje ciało spadły pierwsze krople wody.Nałożyłam na dłoń trochę mydła,po czym się cała wymydliłam.Spłukałam wszystko z siebie.Chwyciłam biały ręcznik.Najpierw się nim wytarłam,a potem owinięta w ten sam ręcznik udałam się do swojego pokoju.Stanęłam na przeciwko szafy.Wyciągnęłam z niej niebieskie rurki i czerwony T-Shirt.Położyłam wszystko na tapczanie.Założyłam na siebie bieliznę,a później to co sobie przygotowałam.Wzięłam klucze,telefon i poszłam do przed pokoju.Włożyłam na swoje stopy białe vansy.Nałożyłam jeszcze na siebie kurtkę
-Alex wychodzę-Oznajmiłam po czym przeszłam przez drzwi.Zamknęłam je za sobą.Dzień zapowiadał się pochmurnie.Do pracy miałam z jakieś 10 minut.Spojrzałam na swój zegarek.Dochodziła 8.00.Nie no super jeszcze się spóźnię.Na miejscu byłam 5 minut później.Czyli spóźniłam się tylko 3 minuty.Nie tak źle.Pchnęłam szklane drzwi.Dzwonek wiszący nad drzwiami oznajmił,że ktoś wszedł do lokalu.Chciałam iść się przebrać w ciuchy robocze,ale usłyszałam za sobą głos mojego szefa
-Amando stój.Posłusznie wykonałam jego polecenie
-Przepraszam za swoje spóźnienie
-To nie jest pierwszy raz odkąd spóźniłaś się do pracy-Spuściłam głowę.Swój wzrok utkwiłam w swoich butach
-Wiem dlatego obiecuje,że na następny raz pojawię się o wyznaczonej porze
-Żadnego razu już nie będzie-Momentalnie się wyprostowałam
-Że co?
-Od dzisiaj już tu nie pracujesz
-Zwalnia mnie pan?-W moich oczach pojawiły się łzy
-Nie chce takiej pracownicy,która się spóźnia-Łzy popłynęły mi po policzkach.Opuściłam budynek trzaskając drzwiami.Do domu nie chce na razie wracać,dlatego też udałam się na rynek.Ulice były zatłoczone.Nie mogłam nigdzie przejść.Coraz bardziej byłam wkurzona.W pewnej chwili zobaczyłam moich rodziców
-Mamo,Tato-Zawołałam w ich kierunku.Spojrzeli się na mnie
-Amando,a Ty nie w pracy?
-Szef mnie zwolnił
-Dlaczego?-Mój tata stanął na przeciwko mnie
-Bo się spóźniałam-Znowu zaniosłam się płaczem
-No już dobrze córeczki.Wszystko będzie dobrze-Mama pogłaskała mnie po głowie
-Chodźmy do domu-Gdy doszliśmy otworzyłam drzwi i weszliśmy do pomieszczenia.Alex wyłonił głowę ze swojego pokoju.Spojrzał się na mnie,a potem na rodziców
-Co jest? Tak wcześnie cię wypuścili?
-Nie,zostałam zwolniona z pracy
-Przykro mi-Alex zrobił zbolałą minę
-Spoko,jakby co będę u siebie w pokoju-Przeszłam przez korytarz do swojego pokoju.Usiadłam na łóżku.Wzrok wlepiłam w kremową ścianę.Ciekawe co jeszcze takiego się wydarzy
-Amanda mogę wejść?-Mama przekroczyła próg
-Tak,proszę
-Przed chwilą był listonosz i przyniósł dla ciebie list-Odebrałam od niej kopertę
-To z Londynu-Zaczęłam otwierać i czytać.Nie mogłam w to uwierzyć.Zostałam przyjęta do collegu
-No i co?
-Dostałam się na studia mamo-Wykrzyknęłam.Moja rodzicielka mnie przytuliła
-Idziemy wszystkim oznajmić.Udaliśmy się do salonu.Wszyscy się na mnie spojrzeli
-Amanda ma Wam coś do powiedzenia
-Dostałam się na studia w Londynie-Nikt nawet się nie poruszył
-Halo ludzie ona jedzie do Londynu
-Cieszymy się razem z Wami
-Kiedy jest ten wyjazd?-Moja mama mówiła nie zwracając na nich uwagi
-Jutro-Kartka wypadła mi z rąk.Zdałam sobie sprawę,że mam mało pieniędzy
-Kochanie co się stało?
-Przecież ja nie mam pieniędzy
-A te za prace?
-To ledwie sięgnie stówy-Spuściłam ręce.Schyliłam się po kartkę
-Spokojnie ja ci dam dwa tysiące
-Ale mamo...
-Bez żadnych ale idź się pakować-Zrezygnowana udałam się do pokoju.Wyciągnęłam z pod łóżka walizkę.Zaczęłam się pakować.Pod wieczór poszłam zrobić sobie kolację.W ten podszedł do mnie Alex
-No siostrzyczko gratuluję ci
-Szkoda tylko,że tak późno
-Och siostra no nie gniewaj się-Alex mnie do siebie przytulił-Jak chcesz odwiozę cię jutro na lotnisko
-Nie,ponieważ pojedziemy wszyscy razem-Niespodziewanie do kuchni weszła mama
-Dziękuję Wam wszystkim-Wzięłam kanapki i usiadłam na stoliku
-Nie dziękuj nam słońce.Robimy to wszystko ze względu na ciebie
-Ej,a ja to co?-Alex się oburzył
-A Ty powinieneś brać przykład ze swojej siostry
-Mamo ja mam 19 lat-Zaśmiałam się.Umyłam po sobie talerz
-Idę spać-Oznajmiłam
-O której masz wylot?
-O 10.00
-Okej dobranoc słońce-Przebrałam się w piżamę,po czym poszłam się położyć

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz