sobota, 5 grudnia 2015

Odnalezieni po latach

Odebrałam swój bagaż.Podziękowałam i wyszłam z budynku.Nagle się przeraziłam.Nie wiem gdzie mam teraz się podziać.Po chwili dostrzegłam jakiegoś chłopaka.Szedł akurat w moją stronę.Patrzałam się na niego
-Hej-Nieznajomy podszedł do mnie
-Hej?
-Wiem,że możesz mnie nie pamiętać
-Chwila chcesz mi właśnie wmówić,że to Ty jesteś tym całym Niallem,który podarował mi ten naszyjnik?
-Masz go jeszcze-Czyli odnalazłam Nialla.Spojrzałam się w jego oczy.Były takie niebieskie.Miał jasne blond włosy.Czyli był taki sam jak go sobie wyobraziłam
-Odnaleźliśmy się
-Ile lat minęło od naszego spotkania?
-17 lat-Odpowiedziałam sucho
-Ach tak 17
-Ale nie dumajmy nad tym.Miło było cię widzieć-Odwróciłam się na pięcie
-Amando stój-Stanęłam.Niedowiary,że pamięta moje imię
-Co chcesz?
-Przyszedłem cię odebrać
-A skąd Ty wiesz,że miałam przylecieć do Londynu?
-Od twojej mamy-Niall spuścił głowę
-Od mojej mamy?
-Tak zadzwoniła wczoraj do mnie i poprosiła,abym cię odebrał z lotniska
-To wiedz,że ja nie potrzebuję niańki
-Nie musisz mi tak odpowiadać
-A jak mam się odzywać do osoby,której nawet nie pamiętam?
-Nie pamiętasz mnie?
-Nie-Odeszłam stamtąd.Nie wiem dlaczego,ale przeczuwam,że on może być dla mnie kimś bliskim.Dobrze by było gdybym sobie coś przypomniała.Udałam się do collegu.Cały czas czułam,że ktoś za mną idzie.Pociągnęłam za klamkę,po czym odwróciłam się.Miałam rację,za mną szedł Niall
-Czego Ty ode mnie chcesz?-Powiedziałam płaczliwym głosem.Jeju,ale on jest uparty
-Chcę,abyś mi zaufała
-Ile razy mam ci mówić,że cię nie pamiętam-Te ostatnie słowa wykrzyczałam
-Ale jak mnie możesz nie pamiętać?
-Normalnie-Weszłam do budynku.Wnętrze było ślicznie przystrojone.Odszukałam gabinetu dyrektora.Zapukałam
-Proszę-Przeszłam przez próg
-Dzień dobry mam na imię Amanda Kowalska.Wczoraj otrzymałam list z powiadomieniem,że dostałam się tutaj na studia
-Chwila-Kobieta zaczęła coś szukać w komputerze-Rzeczywiście zostałaś tutaj przyjęta
-To od czego jutro zaczynam?
-Tutaj masz plan lekcji.Będziesz mieszkała w wynajętym przez nas mieszkaniu.Tutaj masz klucze.Książki masz w tym mieszkaniu-Podziękowałam i opuściłam budynek.Nialla na szczęście nie było.Odetchnęłam z ulgą.Spojrzałam na klucze.Na szczęście była tam karteczka z numerem domu i ulicą.Bez zastanowienia się tam udałam,Po dotarciu na miejsce odkluczyłam drzwi.Dom był wspaniale urządzony.Zauważyłam,że ktoś siedzi na kanapie.Okazało się,że tym ktosiem był Niall
-Co Ty robisz w moim domu?
-Powinienem cię o to samo zapytać
-Ja tu będę mieszkała-Podeszłam do niego
-Ja też tu mieszkam
-No to fajnie.Będę miała zarąbistego lokatora
-A ja lokatorkę-Przeszłam obok niego
-Gdzie jest mój pokój?
-Tam na górze
-A może z łaski swojej pokażesz mi?-Niall zacisnął pięści.Wstał i wszedł na pierwszy stopień
-No idziesz czy nie?
-To chyba nie wypada,żeby dziewczyna wnosiła bagaże na górę?
-Jezu dziewczyno działasz mi już na nerwy-Teraz mogliśmy wejść na górę.Weszliśmy do białego pokoju
-Tutaj będę czuła się jak w psychiatryku
-Psychiatryk to pomału się tutaj robi
-Masz jakiś problem?
-Tak mam-Niall spojrzał się na mnie,po czym dodał-Po jaką cholerę tutaj przychodziłaś?
-To po jaką cholerę Ty przyjaźniłeś się ze mną?.Co,żeby po 17 latach mówić mi,że jestem nienormalna?-Łzy zebrały mi się w oczach
-Nic takiego nie powiedziałem
-Ale pomyślałeś-Zamknęłam mu drzwi przed nosem.Super,jeszcze wczoraj wyobrażałam sobie Nialla,ale dzisiaj po naszym spotkaniu jak i po naszej kłótni
stwierdzam,że mam go serdecznie dość.Jeszcze najgorsze jest w tym wszystkim to,że muszę z nim mieszkać.Jakby dyrektorka nie mogła dać mi innego mieszkania,ale nie,przyszło mi mieszkać z taką osobą.Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do mojej mamy
-Hej córeczko-Moja mama ziewnęła,ach no tak przecież między Polską,a Londynem jest wielka różnica czasu
-Nie chciałam cię obudzić
-I tak nie spałam czekałam na twój telefon-Mimowolnie się uśmiechnęłam
-Dzięki mamo,ale musimy oczymś porozmawiać
-Teraz?
-Tak,to jest dla mnie bardzo ważne
-Jak tak to słucham
-Po co dzwoniłaś do Nialla?
-Widzieliście się?-W tym samym momencie do pomieszczenia wszedł Nią ll.Nie zwracałam na niego uwagi
-Odpowiedz mi na moje pytanie
-Chciałam,żeby cię odebrał
-Ale po co,ja nie potrzebuję niańki-Blondyn skapnął się chyba,że to o niego chodzi bo usiadł na krześle,które mieściło się obok drzwi
-Myślałam,że się ucieszysz
-Ja mam go dość,nawet teraz z nim mieszkam
-To wspaniale
-Może dla ciebie,bo dla mnie na pewno nie
-Dobra słońce ja kończę
-Pozdrów wszystkich-Rozłączyłam się
-Fajnie jest obrabiać komuś dupę?
-A czy ja ci obrabiam?-Niall do mnie podszedł
-Słuchaj no,ja nie pozwolę,aby taka jak Ty obgadywała mnie za moimi plecami.Jeżeli coś ci się nie przeszkadza bierz swoje walizki i wynoś się stąd-Niall wyszedł z pokoju.Patrzałam się w drzwi.Nagle wybuchnęłam płaczem.Wzięłam swoje rzeczy i zeszłam na dół.Niall stanął na przeciwko mnie
-Co Ty odwalasz?
-Nie chcesz mnie tutaj,więc pójdę do szkoły,oddam klucze i wracam do Polski
-Czy Ty się do jasnej cholery słyszysz?
-Tak i to nawet zbyt dobrze-Otworzyłam drzwi.Niall chwycił mnie za nadgarstek
-Puszczaj mnie-Zaczęłam się mu wyrywać.Nagle Niall pociągnął mnie tak,że wpadłam w jego ramiona.Łzy popłynęły mi z oczu
-Nie płacz wszystko będzie dobrze
-Nie Niall nie będzie dobrze.Ty mnie nie nawidzisz,ja ciebie.Na co nam mieszkanie razem?-Jeszcze bardziej się w niego wtuliłam
-Po prostu musisz mi pozwolić do ciebie dotrzeć
-Nie wiem czy to ci się uda
-Jak kiedyś mi się udało to teraz też-Spojrzałam w jego lazurowe oczy.Niall przybliżył swoją twarz do mojej.Serce zaczęło mi mocniej bić.Myślałam,że zaraz wyskoczy mi z piersi
-Obiecaj mi coś
-Co tylko chcesz
-W wolnych chwilach przypominaj mi nasze wspólne chwile
-Obiecuję-Poczułam,że robię się senna.Zasnęłam w dodatku w Nialla ramionach

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz